Skip to content →

Największe transfery w historii NBA

Era lat 80. – początki milionowych wymian

Wtedy jeszcze nie było “free agency” na sterydach. Transfery to były raczej wymiany w pakiecie, a nie jednorazowy szok. Jeden z pierwszych hitów? Magic Johnson i Larry Bird wchodzą w grę, ale prawdziwy przełom nastąpił, kiedy Dallas Mavericks rozbili bank na Deal roku ’86, wymieniając w dwóch ruchach ponad 30 mln dolców. Kasa spada.

1990‑tki – era supergwiazd i szalonych kontraktów

Patrzcie na Bulls, które w 1998 roku sprzedali Scottie Pippena za 5,8 mln euro – w tamtych czasach to był nieprawdopodobny “boom”. A oto prawdziwa bomba: Shaquille O’Neal, po trzech latach w Magic, przenosi się do Lakers za rekordowy 120 mln dolarów w rocznych zobowiązaniach. Często gadają, że to był jedyny przełom w historii ligi, i nie mają wstydu przyznać, że mieli rację. Look: liczby mówią same za siebie.

Współczesność – mega kontrakty, mega transfery

Od 2010 do dziś można liczyć na prawdziwe show. Dwight Howard w 2012 roku wyjeżdża z Orlando do Lakers w pakiecie wartym 115 mln, a w tym samym czasie Giannis Antetokounmpo ląduje w Milwaukee po wymianie za 27 mln – to nie jest już sport, to już handel. Dwa słowa o Kobe: jego transfer do LA w 1996 był, jak mówią starzy, „największą inwestycją w historii koszykówki”. I tak dalej, i tak dalej, więc…

Najdroższe pojedyncze kontrakty

W 2017 roku James Harden rusza do Brooklyn Nets w ramach wymiany, której wartość wyniosła 135 mln dolarów – to nie jest wymiana, to zakup. Z kolei w 2021 roku Kevin Durant wylądował w Phoenix Suns za pakiet 80 mln, który przyciągnął uwagę całego świata. I wiesz co? Wszyscy myśleli, że to koniec, ale NBA wciąż podrzuca nowe figury. And here is why – każdy team chce mieć swoją gwiazdę, nawet jeśli musi wydać fortunę.

Co napędza te astronomiczne kwoty?

Po pierwsze – telewizja. Pieniądze z transmisji sprawiają, że każdy kontrakt jest jak jackpot. Po drugie – globalny branding. Klub w Nowym Jorku sprzedaje koszulki w Chinach, a każdy dolar w kontrakcie oznacza lepsze reklamy. Po trzecie – rywalizacja. Dziś każdy właściciel chce być królem transferowego rynku, bo jak nie, to przegrywa. The deal? Wartość marki wciąż rośnie.

Wskazówka dla fanów i inwestorów

Jeśli chcesz zrozumieć, które transfery naprawdę zmieniają grę, wejdź na zakladynanba.com i obserwuj analizy rynkowe, bo nie ma lepszej drogi niż śledzić kapitałowe ruchy w czasie rzeczywistym. Działaj natychmiast.

tel. 502 618 666
mail. biuro@prostandard.pl